wtorek, 31 lipca 2012

Wszystko jest iluminacją/ Everything is illuminated


Hej filmofile! ;)
Postanowiłam wprowadzić małą rewolucję w swoich przyszłych postach - będę umieszczać wersje w jęz.polskim i ang. ;) Miałam taki zamiar na początku, ale wtedy lenistwo zwyciężyło, teraz mam większą motywację, bo wiem że moje wypociny będzie czytać co najmniej jedna osoba spoza Polski której nie chcę zawieść ;)

Ale do rzeczy -  miałam inne plany co do tego posta, ale natrafiłam na świetny film który chciałam Wam polecić, więc zmieniam swój poprzedni zamiar - dzisiaj o  "Wszystko jest iluminacją";  filmie który (chociaż zabrzmi to jak banał)  jest naprawdę wartościowy, no i rozśmieszył mnie jak mało który ostatnio, ale w zasadzie jest to komedio-dramat m.in. z wątkiem holokaustu pojawiającym się  pod koniec filmu.
Zanim podam Wam zarys fabuły i moje ulubione fragmenty, musze powiedzieć że to jedyny film nt którego natrafiłam na opinię  "jedyny film  lepszy od  książki". Już to powinno Was zaciekawić ;)

Reżyserem i autorem scenariusza (na podst. świetnej ksiażki Jonathana Safrana Foer'a o tym samym tytule; btw kolejna książka Foer'a była niedawno zekranizowana: "Strasznie głośno, niesamowicie blisko") jest Liev Schreiber (tak, ten Schreiber ;) - bardziej znany z roli aktora; "Wszystko..." było jego debiutem reżyserskim i o ile mi wiadomo jedynym wyreżyserowanym fimem. Zastanawiam się tylko dlaczego, bo wg mnie odwalił kawał genialnej roboty... Ja bym  go zatrudniła bez wahania;)


Schreiber i Jonathan Safran Foer


A teraz fabuła w skrócie:

Po śmierci dziadków i znalezieniu tajemniczej fotografii, młody Amerykanin żydowskiego pochodzenia - Jonathan Safran Foer (tak, to autor książki, którego możemy po częście identyfikowac z głównym bohaterem) w którego wciela się Elijah Wood; wyrusza na Ukrainę w poszukiwaniu kobiety, która ocaliła jego dziadka.  Wynajmuje przewodników w postaci Alexa, Ukraińca posługującego się łamanym angielskim, i jego ślepego dziadka, nienawidzącego bogatych Żydów, który jest kierowcą (ale nie bójcie się, dziadek tak naprawdę nie jest ślepy ;) - ślepota istnieje tylko w jego głowie, uroił ją sobie ze względu na smutek po śmierci żony), który  ma do pomocy obłakanego psa przewodnika. Czy już nie brzmi to interesująco? ;)





Jonathan S. Foer grany przez Elijah Wood'a jest uroczym odludkiem (z tego co czytałam na forach internet. w książce jest przedst. trochę inaczej, ale większość opowiada się za filmową wersją), ale moim ulubionym bohaterem jest oczywiście prześmieszny Alex (Eugene Hutz), Ukrainiec uwielbiający Amerykańską pop kulturę, Murzynów i Michela Jacksona, który studiował angielski, jednak jego znajomość języka jest delikatnie mówiąc  ograniczona ;) co nie przeszkadza mu używać bardzo formalnych zwrotów w rozmowach z Foer'em, który większość czasu ma trudności ze zrozumieniem tego co Alex usiłuje mu powiedzieć :) W oryginale dialogi brzmią o wiele lepiej (odsyłam do drugiej częsci posta), jeśli jednak nie czujecie się na siłach tłumaczę kilka lepszych:



- Zwracanie się do Jonathana "Jonfen" przez Alexa (Jonathan nie zrozumiał za pierwszym razem, potem ciągle poprawiał Alex'a, ten jednak wiedział swoje..;)

 (Jonathan) - Mówisz po angielsku?
(Alex) - Tak, jestem prawie płynny... ;)

Po tym jak Jonathan widzi warczącego na niego z tylnego siedzenia psa, Alex tłumaczy że to pies-przewodnik dla niewidomych, dla dziadka który jest ich kierowcą. Na nieme przerażenie w oczach Jonathana pośpiesznie tłumaczy: "Ale tak naprawdę dziadek nie jest niewidomy, tylko tak myśli." A potem patrząc na warczącego psa : "No dobrze, suka jest ze schroniska i jest obłąkana, ale naprawdę  lubi się bawić. "Proszę nie być zestresowanym!" ;)

Jonathan nie chce usiąść z tyłu, próbuje  wyjasnić Alex'owi że ma fobię jesli chodzi o psy (w dodatku suka wcale nie wydaję się milutka ;) . Jednak Alex nie zna słowa "fobia"; Jonathan próbuje dalej: "strach"; nadal niezrozumienie w oczach Alex'a....  Wreszcie zrezygnowany mówi : "Jestem zestresowany przez psy" ;))

Ale najlepsza jest reakcja dziadka, który po usłyszeniu od Alex'a po rosyjsku że "Żyd" boi się psów, odpowiedział po prostu: " nie ma czegoś takiego". Alex pośpiesznie tłumaczy Jonathanowi: "Dziadek informuje mnie że nie ma czegoś takiego jak strach przed psami".  I biedny Jonathan musi się gramolić na tył obok warczącego psa...



Kiedy Jonathan mówi że jest wegetarianinem i nie je mięsa, dziadek stwierdza "Co jest z tobą nie tak???"
A póżniej, kiedy Ukraińcy patrzą na zachowanie Jonathana ze zdumieniem, krótko wyjaśnia z miną pełną politowania" On nie je mięsa...".  To wszystko wyjaśnia ;)

Kiedy Jonathan kładzie się do łóżka w motelu, Alex przychodzi do jego pokoju i mówi: "Tylko niech zamknie drzwi jak wyjdę. Ja nie chcę sprawić żebyś ty  był przestraszoną osobą, ale tu mogą być osoby które mogą chcieć coś ukraść lub porwać Amerykanów... Okej? Miłych snów!"

W filmie jest jeszcze wiele zabawnych scen/dialogów, ale nie chcę Wam zpesuć przyjemności oglądania więc nic więcej nie zdradzam ;) Jak już napisałam wcześniej, w fimie są również refleksyjne, smutne fragmenty, a jego przesłaniem jest to, że wszystko jest oświecone/iluminowane w świetle przeszłości, bo to ona jest kluczem do rozwiązania zagadki odnalezienia "Trachimbrodu", ale także do odkrycia swojej tożsamości przez Alexa i jego rodzinę...

Ścieżka dzwiękowa do filmu jest przepiękna, tutaj kilka linków:




 jak i krajobrazy, po prostu uczta dla oczu, najbardziej rozpoznawalny to pole pełne słoneczników:



Naprawdę warto obejrzeć! Czekam na Wasze wrażenia, jestem ciekawa czy film spodoba się Wam tak bardzo jak mi ;)





EVERYTHING IS ILLUMINATED


Hi guys!
I have to admit I have been planning on a different topic for this post, but I decided to write instead about a terrific movie I have seen lately – “Everything is Illuminated”.

First off, I have to say it’s been a long time since I laughed so hard during a movie ;) Although it is  so called "dramedy" (drama and comedy); there are many funny dialogues and adventures, and the "reflective-sad" part is more towards the end of the film. This is probably  the first time in my life  I've seen opinions "movie better than the book" on the Internet. Just that should make you watch it ;)


The director and the screenwriter is Liev Schreiber; it was his first movie (and until now the last, but I hope he would get the chance to direct more, because he's really the man to do the job ;) - he's obviously more known because of his acting. He  based the script on the book by Jonathan Safran Foer "Everything is Illuminated". 



Schreiber and "Alex" (Eugene Hutz)
Plot of the movie is about the Jewish American man - Jonathan Safran Foer (yes, the author may be considered the same as the protagonist)  (Elijah Wood) who wants to find out about the past of his grandfather (and the mysterious "Trachimbrod"); a Jew who during WWII  lived in Ukraine and  was saved from pogrom, later escaped to the US. His guides in Ukraine are the translator Alex, who speaks weirdly funny broken English, and his anti-semite grandfather, the driver, who thinks is blind (but actually isn't, but that's quite complicated... ;) and his seeing-eye bitch Sammy Davis Junior Junior (I won't spoil the origins of that name ...;)





Jonathan is really charming character, but my personal fav is Alex (Eugene Hutz), his love of pop culture and Michael Jackson, and of course  his usage of English ;) 

I will give you some samples of dialogues, to give you the glimpse of my favourite funny  moments:


- Alex repeatedly calling Jonathan "Jonfen"  ;)

(Alex) - "Forgive my speaking of English, Jonfen, as I'm not so premium with it"  

(Jonathan) - "Do you speak English?"
(Alex) - "I'm almost fluid"    ;)








Jonathan and his "collection"


Seeing Jonathan terrified when he heard the driver (grandfather ) is blind:
(Alex)-He’s not blind, just thinks he is. Please, do not be distressed ! 

(Alex) - Please do not be distressed. This is only the driver's seeing-eye bitch. (bitch showing her teeth)
OK, so she is deranged, but so  so playful … ;)


(Jonathan) -I have a phobia of dogs
(Alex) -??? [stares at him, uncomprehendingly] 
-Fear
-???
- (giving up) I’m distressed by dogs...


Alex:  [in Russian to Grandfather] He is afraid of dogs. 
Grandfather: [in Russian to Alex] Bullshit. No one is afraid of dogs. 
- (after a while) Grandfather informs me that this is not possible!    (my fav ;))



(Jonathan)-I’m a vegetarian
(Alex)- ???
- I don’t  eat  meat.
- (after taking with grandpa) What is wrong with you?


(Alex to Jonathan in motel) "Make sure to secure the door when I am gone. I do not want to make you petrified person but there are many dangerous people who want to take things from Americans... and also kidnap them. Okay? Goodnight! " 



A the end of the movie the mystery of Jonathan's, but also Alex's (and his family),  past is discovered; and the motto of the film is "everything is illuminated in the light of the past". 


I really recommend this movie, it's really worth seeing;  the soundtrack and the landscapes are also superb (you can see some of the links above in the post), watching is  the feast for eyes and ears.

Let me know if you liked the movie, I wait for your comments ;)

niedziela, 12 lutego 2012

'Fish Tank' czyli dojrzewająca dziewczyna vs uroki Fassbendera


Hej!
Wracam (nareszcie ;) po przerwie wywołanej jak zwykle odmówieniem współpracy przez mój laptop który (odpukać) na razie działa normalnie ;)
A więc – back to business – mam dla Was kolejny film który chcę polecić.
Miałam sporo pomysłów, ale zdecydowałam się na ten konkretny film ze względu na to że zrobił na mnie duże wrażenie (biłam się z myślami jeszcze długo po seansie), no i po części dlatego że dzięki „Wstydowi” Michael Fassbender jest ostatnio ‘na fali’ i może warto wspomnieć o jego roli w ‘Fish Tank’.
Fish Tank (na polski : ‘Akwarium’) – w reżyserii brytyjki Andrei Arnold (Oskar w 2005 roku za film krótkometrażowy „Osa”)- to film w którym…. i tu zdradzę rąbek tajemnicy … ani razu nie pojawia się akwarium ;P Lame joke, a teraz już na serio -



Fish Tank dostał nagrodę Jury na Festiwalu w Cannes w 2009 roku.
Film na polskich plakatach porównywany do „Galerianek” - chyba tyko jako slogan reklamowy, według mnie Fish Tank i główna bohaterka Mia mają z nimi niewiele wspólnego...
Kilka słów o fabule:
Głowna bohaterka, Mia (Katie Jarvis), ma 15 lat. Żyje na typowym brytyjskim blokowisku, unika szkoły, nie ma przyjaciół (poza sporadyczną znajomością z chłopakiem z jej osiedla), jest agresywna wobec rówieśniczek „tapeciar”.

Ubiera się w sportowym, mało dziewczęcym stylu, może nawet trochę dresiarskim. Ukrywa wszystkie swoje emocje - poza gniewem, który przejawia się w buncie przeciw wszystkim i wszystkiemu. Taniec jest jej formą ucieczki od świata,ekspresji, ale i marzeniem o osiągnięciu czegoś (chociaż co [ czyżby złośliwie ? ;)] wytykają głównej bohaterce internauci, nie ma w tym kierunku nadzwyczajnych umiejętności ;)


Pewnego dnia jej matka przyprowadza do domu tajemniczego mężczyznę o imieniu Connor (w tej roli Michael Fassbender).


Mia odczuwa rodzaj więzi z ‘przyjacielem’ jej matki (która przez większość czasu ignoruje ją i jej siostrę), który interesuje się nią i troszczy; zaprasza też jej rodzinę na wspólną wycieczkę nad jezioro. Z biegiem czasu pomiędzy Connorem i Mią wytworzy się nie tylko sympatia ale wręcz napięcie erotyczne - widoczne właśnie w momencie gdy Connor przenosi Mię na barana znad stawu, albo gdy wcześniej kładł ją do łóżka. To tylko przed nim Mia odważy się zatańczyć i odsłonić swoje marzenia,a także swoje emocje.



Connor jest też zazdrosny o kolegę Mii, i jego zachowanie z czasem staje się podejrzane...


Jak historia potoczy się dalej? Chociaż mnie korci nie mogę napisać nic więcej żeby nie spoilerować i nie popsuć wam oglądania zdradzaniem szczegółów, ale powiem tylko że zachowanie Connora jest przez niektórych (opinie w internecie) interpretowane wyłącznie negatywnie.
Dla mnie ten bohater nie jest postacia jednoznaczną - może dlatego że jestem pod urokiem Fassbendera (hehe ;)) po kilku jego świetnych rolach, m.in. w "Bękartach Wojny" Tarantino
(a propos - film który gorąco polecam, i który też się na pewnno tutaj w przyszłości pojawi ale mam na jego temat tyle do powiedzenia że na razie odłożyłam pisanie o nim na potem ;) No i który trwa bagatela 2,5 godziny, ale sama widziałam go już chyba ze trzy razy;)

A wracając do Fassbendera, dla mnie klasa sama w sobie, genialny aktor; tak przy okazji ostatnio oglądałam wywiad z A.Holland bodajże na Filmwebie i przypomniało mi się że wróżyła Fassbenderowi wielką karierę ;) Ja już zacieram ręce w oczekiwaniu na seans "Wstydu", no i muszę nadrobić zaległości i obejrzeć też "Niebezpieczną metodę".




W "Fish Tank'u" pojawia się też symbol białego konia którego Mia chce oswobodzić; czy to symbol jej chęci wyrwania się ze środowiska blokowiska (rym niezamierzony ;) - taka interpretacja byłaby chyba uproszczeniem, zresztą pozostawiam to niedopowiedziane; faktem jest że zwierzę wzbudza w niej emocje i Mia ryzykuje aby mu pomóc.

Podsumowując, nie jest to bynajmniej miła historia w rodzaju amerykańskich filmów obyczajowych a raczej realistyczne kino społeczne w rodzaju filmów rodaków Andrei Arnolds - Mike'a Leigh czy Kena Loach'a.
Ciekawa jestem Waszych opinii po obejrzeniu ;)

PS
Jaki film wbił Was w fotel i sprawił że długo tam pozostaliście??
Ja typuję Crash, który coś czuję że pójdzie wkrótce tutaj na warsztat ;) - no i przynajmniej będzie okazja żeby go obejrzeć po raz n-ty ;)

I jak mówi mądrość z Demotywatorów:
"Dobry film przyspiesza tętno, wbija w fotel, i choćby twój pęcherz rozpaczliwie domagał się uwagi, nie pozwala nawet na moment przerwać seansu"

;D

poniedziałek, 26 grudnia 2011

"Łatwa dziewczyna" czyli poznajcie Olive

Hej!
Dzisiaj recenzja - zachęta do obejrzenia jednej z moich ulubionych (nietypowej)komedii - Easy A czyli Łatwa Dziewczyna.
Na początek świetna piosenka która nieodmiennie kojarzy mi się z filmem - "Sexy Silk":

Jessica Cornish, znana też jako Jessie J, robi teraz światową karierę, no i muszę przyznać że ma genialny głos i piosenki ;) Poza tym, jeśli chodzi o soundtrack to chcę jeszcze wspomnieć "Pocketful of Sunshine" Natashy Bedingfield (którą można usłyszeć także w kilku innych filmach np. Ugly Truth) - i fajny początkowy motyw w którym bohaterka - Olive - dostaje od dziadków kartkę z tą melodią, na początku reaguje "bleh", a potem podśpiewuje ją cały weekend ;)

Dwa plakaty z filmu - polski i angielski:
Przy okazji można się nauczyć kilka nowych słów po angielsku - harlot - nierządnica; tart, floozy,tramp i trollop lepiej nie używać ;) a easy i cheap są najłagodniejszymi z listy ;)

Film na szczęście nie jest typową amerykańską komedią w typie "American Pie"("Jak na młodzieżową komedię "Łatwa dziewczyna" nie jest filmem ani wulgarnym, ani sprośnym" - Łukasz Muszyński).
Dla mnie jedną z zalet filmu jest główna bohaterka Olive, która jest inteligentną, trochę cyniczną i (auto)ironiczną dziewczyną, a przede wszystkim sympatyczną. Po obejrzeniu filmu dochodzę do wniosku, że fajnie byłoby mieć taką przyjaciółkę;) Olive jest także współczującą dziewczyną- potrafi się poświęcić nawet dla swoich najgorszych wrogów. Ale zanim o filmie - kilka słów o Emmie Stone, 23 - letniej dziewczynie z Arizony - po seansie "Easy A" wróżę jej karierę w Hollywood - dziewczyna naprawdę ma talent. Poza tym po obejrzeniu kilku wywiadów dochodzę do wniosku że prywatnie Emma też jest fajną i interesującą osobą, no i ma podobny gust modowy do mnie ;)
Możecie kojarzyć Emmę z "Zombielandu", "Papierowego Człowieka", "Kocha, Lubi, Szanuje" (świetny duet z Goslingiem), niedawno pojawiły się też w kinach "Służące" z Emmą w roli głównej, będzie też ona partnerować Andrew Garfieldowi w najnowszym Spidermanie).

Opis z filmwebu:
"Olive, przykładna uczennica szkoły średniej, przypadkiem staje się ofiarą swego własneg o kłamstewka na temat rzekomej utraty dziewictwa. Podczas gdy cała szkoła huczy od plotek, dziewczyna zaczyna dostrzegać podobieństwa między jej sytuacją, a życiem Hester Prynne - bohaterki książki Nathaniela Hawthorne'a "Szkarłatna litera", którą właśnie omawia na lekcji. Po pewnym czasie Olive decyduje się wykorzystać plotkę by polepszyć swą pozycję społeczna i sytuację finansową."
Po tym jak nieszczęsna plotka ruszyła w obieg po całym liceum (swoją drogą to jest jedyny "minus" filmu - wg mnie utrata dziewictwa nie jest już aż tak bulwersującą kwestią w Stanach żeby była tematem rozmów wszystkich w szkole - trochę się jednak zmieniło od purytańskich czasów), Olive na złość innym postanowiła zacząć się ubierać tak jakby była "łatwa" i prowokować swoim zachowaniem.

Wyszywa na swoim ubraniu A (w "Szkarłatnej Literze" główna bohaterka musiała wyhaftować te literę na swoim ubraniu jako karę, piętno - symbol słowa Cudzołóstwo (Adultery) - w rozmowie z nauczycielem, Panem Griffitem (świeetna rola Thomasa haden Church'a), Olive tłumaczy mu, że chce dostać piątkę (A) ;) a poźniej mówi : "A is for awesome" (w wolnym tłumaczeniu - A jak Atrakcyjna ;)
Jej eksperyment- wyzwanie dotyczący szkolnej moralności budzi w społeczeństwie szkolnym wręcz purytański ostracyzm; kiedy próbuje znaleźć pomoc i radę u psychologa szkolnego czy księdza (oraz u kilku innych autorytetów) zostaje odesłana z kwitkiem.
Grupa "Jesus Freaks" (nazwa ukuta przez ich przeciwników;) prowadzona przez świętoszkowatą Marianne (Amanda Bynes nadal w rolach nastolatek mimo 25 lat;) która stwierdza o Olive :" We need to pray for her but we also need to get her the hell out of here" (Musimy pamiętać o niej w swoich modlitwach, ale musimy też ją wykopać z tej szkoły)... oraz stwierdza: "Naprawdę chciałabym kochać gejów i zdziry, ale oni mi na to po prostu nie pozwalają"... ;)

Kolejna rzecz (zaraz po głównej bohaterce) która podobała mi się w filmie - Woodchuck Todd, idealny chłopak czekający na Olive (Penn Badgley znany z Plotkary), który w jednej z ostatnich scen (po stwierdzeniu Olive że chciałaby żyć w latach 80) puszcza pod jej oknem muzykę z głośników jak John Cusack z boomboxem w niezapomnianym "Nic nie mów"(Say anything)

Fajna jest też rodzinka Olive -- zwariowani i śmieszni rodzice oraz brat ;) No i trzeba też podkreślić że (zboczenie zawodowe;) - język w "Easy A" jest naprawdę fajny, dużo ciętych ripost i świetne dialogi. Oglądanie z lektorem zabija tę przyjemność - polecam z napisami ;)

Podsumowując - szczerze polecam.
Pozdrawiam wszystkich!
Merry Christmas & Happy New Year, Wesołych Świąt!

niedziela, 18 grudnia 2011

‘Burtonowski’ styl w ”Edwardzie Nożycorękim” – opowieść o inności

A więc - po dłuższej przerwie – do rzeczy! Zanim przejdziemy do Edwarda Nożycorękiego kilka słów o Timie Burtonie.
Urodzony w Kalifornii w 1958 roku, swoją karierę rozpoczynał od pracy w studiu Disneya. Jego partnerką życiową jest świetna aktorka Helena Bonham Carter (znana z filmów takich jak Fight Club czy Jak zostać królem), razem tworzą unikatową parę.
Teraz dwa mądre cytaty ;) które mnie osobiście zainteresowały (wtrącenia w nawiasach [ ] są moje):

„Kluczowym elementem stylu Tima Burtona jest nadawanie istniejącym gatunkom filmowym zupełnie nowego wymiaru. Burtonowi udaje się wywołać uczucie niesamowitości i odkrycia czegoś nowego” (Colin Dell & Michelle Le Blanc, w: Tim Burton. Rocket Essentials)

Jego styl stał się rozpoznawalną marką – o każdym twórcy który kręci dzieła mroczne, nietypowe i dziwaczne mówi się dziś, że jest „burtonowski” (…) Burton nie poddaje się hollywoodzkiej polityce kręcenia jednego wypolerowanego przeboju za drugim, ale pozostaje artystą którego modus operandi [styl pracy] opiera się na jego nejgłębiej skrywanych uczuciach. Aby poświęcić się jakiemuś projektowi, musi znaleźć jakąś więź emocjonalną z jego bohaterami, niezależnie od tego, czy są to jego własne kreacje, jak poczciwiec o ostrych jak brzytwa palcach z Edwarda Nożycorękiego , czy zamaskowany mściciel w Batmanie, albo wreszcie postaci prawdziwe, jak cierpiący na urojenia reżyser z filmu Ed Wood [polecam, świetny film]
(Mark Salisbury „Burton on Burton”)

Ogólnie mówi się że znakiem rozpoznawczym Burtona jest próba nadania ponurym, niszowym tematom komercyjnego szlifu.

Burton jest także znany ze współpracy z Johnnym Deppem, jak np. w Edzie Woodzie, Sweeney Toddzie: Golibrodzie z Fleet Street, czy Jeźdźcu bez Głowy (swoją drogą świetnym filmie, mającym przywołać atmosferę włoskiego horroru sprzed paru dekad).
Tim Burton posiada rzeszę licznych i wiernych fanów, (do których zaliczam swoją skromną osobę;) których zapewne nie zadowoli tak pobieżne podejście do tematu jego twórczości, ale może uda mi się wrócić do tematu w przyszłości (jako że pracuje on nad nowym projektem Dark Shadows [z Bonham Carter i Deppem] który się wkrótce ukaże).

Ciekawostka: Inspiracją dla filmu był rysunek Tima Burtona wykonany przez niego, gdy był nastolatkiem.
Edward Nożycoręki jest utrzymany w konwencji baśniowo - groteskowej. Akwizytorka firmy Avon, Peg Boggs (Dianne Wiest), nie zdoławszy wiele zarobić w swoim rejonie, udaje się do ponurego zamczyska na wzgórzu, gdzie spotyka Edwarda (Johnny Depp). Edward to android, największe dzieło niedocenianego za życia wynalazcy mieszkającego kiedyś w zamku. Nagła śmierć przerwała wynalazcy pracę, w związku z czym Edward pozostał z ostrymi jak brzytwa nożycami zamiast dłoni. Pani Boggs zabiera Edwarda do swego domu, gdzie zaczyna się on powoli przystosowywać do życia w małomiasteczkowej społeczności.
Zakochuje się w Kim Boggs (Winona Ryder), która na początku go nie cierpi, ale stopniowo zaczyna odwzajemniać jego uczucie, podczas gdy mieszkańcy miasteczka uprzedzają się do niego coraz bardziej, ze względu na jego niebezpieczne dla innych upośledzenie. Edward pomimo upiornego wyglądu, jest bardzo nieśmiały, zagubiony, a przede wszystkim ma ogromne serce.
Burton fenomenalnie kreuje idylliczny świat mieszkańców, w którym wśród uśmiechów i plotek panuje absurd i fałsz.
Widać ogromny kontrast pomiędzy postacią Edwarda a pobliskim miasteczkiem. I nie chodzi tutaj o oczywistą różnicę w jego wyglądzie, ale o mentalność i sposób postrzegania świata.

Jeśli nie wiecie, skąd bierze się śnieg - obejrzyjcie Edwarda Nożycorękiego ;)
Przesłanie filmu (według mnie) - bycie dobrym czasem nie wystarcza i jest obracane przeciwko nam.

środa, 30 listopada 2011

It is (not) too late to apologise... ;)

Hej wszystkim!
przepraszam za opóżnienia w pisaniu posta o Edwardzie Nożycorękim, ale moja skromna osoba napotyka ostatnio szereg przeciwności; mianowicie naprawa mojego laptopa (która trwała notabene 3 tyg i nie wiem czy odniosła jakis skutek;), zawał rzeczy do zrobienia na studiach (i nie tylko), a dzisiaj problemy z ładowaniem zdjęć (bez których post nie będzie wyglądał tak jak zaplanowałąm ;)
Jak tylko mój internet zacznie działać normalnie (czyli mam nadzieję wkrótce) dołączę post o Edwardzie (i trochę dygresji o Burtonie) oraz o filmie Easy A. Jeśli nie słyszeliście o tym ostatnim to tym lepiej, będzie niespodzianka ;)